Fundacja

Zosia Kuzawińska

Zosia Kuzawińska urodziła się w 1984 roku jako wcześniak, a następnie ciężko zachorowała w wieku 6 miesięcy na astmatyczne zapalenie oskrzeli.
Z tego powodu przebywała przez 6 miesięcy w szpitalu, po czym wróciła stamtąd z rozpoznaniem czterokończynowego porażenia mózgowego w stopniu znacznym.

Po 6 latach codziennej rehabilitacji Zosia zaczęła chodzić przy pomocy innej osoby, jeździć na trzykołowym rowerku.
Walczyłam o nią każdego dnia i "postawiłam na nogi", włącznie z sygnalizowaniem potrzeb oraz nawiązywaniem świetnego kontaktu słownego z otoczeniem.
Potem jednak musiałam wrócić z powrotem do pracy zawodowej jako prokurator w Prokuraturze Rejonowej w Parczewie, w związku z czym nie miałam możliwości poświęcania jej tyle uwagi i czasu, co wcześniej. Odbiło się to bardzo negatywnie na kondycji psychicznej i fizycznej Zosi. Zosia przestała chodzić a nawet siadać. Mimo tego zdobyła wykształcenie gimnazjalne w zakresie szkoły specjalnej w trybie nauczania domowego.

Przed trzema laty przeszłam poważny uraz lewej ręki oraz barku i w związku z tym byłam zmuszona przejść w stan spoczynku. Od tego czasu zaczęłam na nowo intensywnie pracować z Zosią, walczyć z jej niepełnosprawnością fizyczną przy pomocy wysokiej klasy rehabilitantów oraz niepełnosprawnością umysłową przy pomocy nauczycieli. Zosia na nowo uczy się pisać, z czytaniem ma mniejszy problem. Potrafi liczyć i uczy się obsługi komputera.

Zosia jest osobą niezwykle wrażliwą i empatyczną, uwielbia muzykę, ma doskonałe poczucie humoru, zawsze ma dla każdego dobre słowo. Ma ukochanego psa, który śpi obok jej łóżka. Powoli, dzięki wysiłkom moim i naszych przyjaciół - ludzi dobrej woli, ogólny stan zdrowia Zosi zaczął się poprawiać, a zdaniem rehabilitantów córka ma szansę powrotu do tego, co zdobyła wcześniej.

Od lata 2014 roku Zosia zaczęła codziennie wychodzić na spacery dzięki nabyciu dla niej inwalidzkiego wózka akumulatorowego, którego koszt w znacznym zakresie pokryła Fundacja Prokuratorów i Pracowników Prokuratury im. Ireny Babińskiej. Zosia zareagowała na to nadzwyczaj pozytywnie. Dało jej to mnóstwo pozytywnej energii, chęci i motywację do dalszej codziennej pracy nad sobą. Zaczyna być radosną osobą i na nowo chętnie podejmuje trudy codziennych ćwiczeń, mając nadzieję na lepsze.

Zosia nadal bardzo potrzebuje pomocy Fundacji. Ogromne koszty pochłania przede wszystkim jej codzienna rehabilitacja, która jest absolutnie niezbędna do poprawy sprawności fizycznej Zosi i utrzymania tej sprawności w dobrym stanie, umożliwiającym wykonywanie przez Zosię podstawowych czynności, takich jak chociażby samodzielne jedzenie posiłków czy utrzymywanie równowagi przy siedzeniu. Ponadto duże koszty pochłania także stopniowe przystosowanie domu do potrzeb Zosi.

Mieszkamy w domu jednorodzinnym, w którym przeszkodą do wychodzenia Zosi na zewnątrz są schody prowadzące od drzwi wejściowych. W związku z tym aktualnie planujemy budowę specjalnej windy, która znacząco ułatwiłaby Zosi wychodzenie na zewnątrz, także na spacery, które dają jej tyle radości.

Mama Zosi - Maria Banach